środa, 28 listopada 2007

PRZEPRASZAM

wszystkich co ostatnio skrzywdzilam
bylo was wielu
ale ja mialam zly okres
ja wcale nie mialam zamiaru
wiem ze jestem podla
wiem to doskonale
ale zeby wam nie bylo smutno powiem tylko jedno
nie mam zamiaru sie poddac
i M. nie pokonasz mnie
nie uda Ci sie:D
ja jestem szczesliwa z T naprawde jestem

piątek, 23 listopada 2007

zawsze jakis problemy....

nie moge jechac ani do T ani do jego siostry na imieniny....
wszystko jest przeciwko mnie.
mam tego dosyc

środa, 21 listopada 2007

Gabrielu...

teraz potrzebowalabym Ciebie....
dlaczego nie zyjesz?
zabolalo
dzis mnie zabolalo
T....;(
nie chce o tym mowic
powinnam byc szczesliwa?
sadzisz ze moge?
a mowilam ze nigdy sie nie zakocham....
jest jedno rozwiazanie tego wszystkiego
ale nie chce go wprowadzac w zycie....

wszyscy mnie wqrwiaja....:(

dzilaja mi na nerwy rozsadzaja od srodka!!!!!
niszczycie mnie nie mam ochoty z wami gadac....
dajcie mi juz swiety spokoj....:(:(:(:(:(:(:(

poniedziałek, 19 listopada 2007

po polmetku...

jezu...
he he to mowi za wszystko
ale i tak bylo znosnie
muzyka moze troche nie nasza
przez co z T tanczylam tylko raz:(((
a potem szybko sie zmylismy do domu
znaczy po tym ze niby moja wychowawczyni znalazla wodke pod moimi nogami hej.... to vodka byla baliszy... nie nasza
uznalam ze w zyciu nie bede sie z tego tlumaczyla!!!!!
kurcze szukam kogos... szukam przyjaciela ktorego nie moge znalesc. no coz jest Ada i jest Marcin....

niedziela, 11 listopada 2007

zostawcie.... demony....

boje sie
tak bardzo boje sie ze On odejdzie....
wszystko sie tak kumuluje...
wczoraj nie to bylo dzisiaj bo noc.. a to dzis....
spalam u Niego
i snilam o klotni o strachu a ten strach... on bykl taki rzeczywisty...
balam sie... a kiedy moj wlasny placz mnie obudzil On byl obok moglam tylko wyciagnac reke centymetr dalej i on tak byl... blisko...
tak szybko strach przestal nie dotykac jak szybko ja dotknelam jego chlodnej skory...
potem nad ranem udawalam ze spie... a moze spalam nie wiem....
dotykal mojego czola calowal moje usta
wtedy bylo dobrze
czemu ja nie moge z nim mieszkac?
za dwa miesiace bede miala 18 lat chyba wtedy bede mogla robic wszystko?
heh tak ciezko jest budzic sie w nocy wlasnymi lazami i nie miec do kogo sie przyytulic...
dzis naprawde czulam taka radosc....

piątek, 5 października 2007

ale sie porobilo...

tyle nie pisalam a od choroby nowych rzeczy wyszlo
wielkie dramaty bla bal...
hmmm
jestem z Tomkiem
kocham go.....
on kocha mnie...
a ja sie jednak stale boje...
to przeciez byly "przyjaciel" mojej siostry...
ja wiem co ona chce...
ona chce nas sklocic
ale my sie nie damy....
ja sie nie dam.....

środa, 8 sierpnia 2007

wkakacje...

31 sierpnia ze niby koniec wakacji??
i tu sie mylicie:D
dla mnie to poczatek M zaprosil mnie nad morze....
mialammdylemat jechac czy nie ale w koncu pojade.. co mi szkodzi?
no co?
jest na tyle odpowiedzialny ze wie co go czaka jesli cos mi sie stanie:D
tata go zabije:D
jedziemy we czworo... jeszcze oprocz nas jedna parka:D
mam motylki w brzuchu...
ja jeszcze morza nie widzialam......
chce jechac cholernie...
juz teraz moge powiedziec ze jade:D
kocham to zycie
jak ja kocham to zycie
badz obok Gabe...

piątek, 3 sierpnia 2007

tmx... i zycie toczy sie dalej...

dobrze ze nic sie nie stalo....
jak to sie nie stalo??
stalo... Sylwia chciala sie zabic.....
przez Marcela....
nie chce o tym pisac... w ogole nie chce....
dajcie mi spokuj....

niedziela, 29 lipca 2007

wazne.... kupic bron i powyzynac moje rodzenstwo...

pozabijam pozabijam....
wrocilam sobie legalnie do domu po wizycie u przyjaciółki a tu kurde chlew!!
syf i malaria!!
bo mojej siostrze zachcialo sie kolezanke przyprowadzic!!
zniszczyla prace ktora kilka dni robilam dla Niego....
za samo to moglabym zabic
ogarnela mnie bezsilna zlosc nawyklinalam jej ale co to da??
przykro mi sie po prostu zrobilo...
tyle mojej pracy na marne...
odwdziecze sie jej za to mozecie byc pewni...

środa, 25 lipca 2007

bo ja smiac sie chce, moze nauczysz mnie jak smieje sie...

nie chce tam wracac. ja naprawde tego nie chce, a jednoczesnie nie moge sie doczekac....
badzmy szczerzy, ja jestem niezdecydowana...
do tego jeszcze kierownik... juz mi sie zygac chce na te jego zarty...
mam ochote go zabic czasami, nawet nie moge sobie z mietkiem pogadac bo mnie o romans podejrzewa i juz chajtac mnie chce, juz leci do ojca z pytaniem czy sie zgadza! kurwa! ja mam 17 lat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
niech mi wszyscy dadza spokoj na gosziny to ochlone. spadam mam Ade na gg
buziak dla Marcela:*

wtorek, 24 lipca 2007

no to ładna para dzurawych kaloszy...

no to ladnie sie bachorki udupily...
mojego brata wczoraj przywiozly do domu psy...
koniec kolegow koniec picia i popalania...
a ja mialm szkole zycie z mietkiem
a pozatym przyszli nnowi
elektrycy i wentylatorzy:D:D:D:D:D
kilku ladnych wypatrzylam:D
ide stad... zle mi sie czuje jak patzre na to co pisze...

poniedziałek, 23 lipca 2007

nudno mi.. ciemnosc widze ciemnosc!

kurka wodna....
nie jestem dzis w pracy i co mi to da nudy...
pisalam wczoraj caly dzien z Mnawet nie wiem po co...
kurcze zeby tak zdobyc numer Sz. ale jego tez juz nie ma.
co ja mam dzis robic?
pojde do billioteki stiunninguje bloga posiedze na bitefight czy innym youtubie pojde nad rzeke...
czyli jednym slowem bede sie nudzic...
pomozcie
moze wiezorem wyjde na polowanie na jakiegos wilkolaka albo wypije krew niewinnego czlowiek
tak tak Twoja Jake!
przeciez wiesz ze przedemna sie nie schowasz!

sobota, 21 lipca 2007

ech... kalejdoskop...

M, T i J juz nie pracuja...
ostatni dzien dzis ich widzialam a potem? no chyba zostaje mi tylko czekac do nastepnego roku albo umowic sie z nimi u nas na piwo...
jestem teraz pijana... nie wiem co pisz... no dobra pijana juz nie jestem, zdazylam wytrzezwiec...
pojechalam do pracy o 3 rano obudzilam sygnalkiem Marcela... napisal, ze mnie kocha, znow. niech lepiej zajmie sie Sylwia, mnie juz on nie obchodzi nie chce sie nawet z nim spotykac. o 7 bylo piewsze piwo... bez sniadania na pusty zoladek, potem drugie, trzecie, czwarte kolo 10 przyjechali chlopaki od wykladziny nie chcialam z nimi pic vodki bo bierze mnie ona bardziej niz piwo a po tym juz bylam troche wprawiona a i tak poginalam na 10mwtrowym rusztowaniu myjac okna. kazali mi strzelic sobie lufe... hmmm nie dalam sie namowic. w takim razie T zrobil mi drina vodka z cola. potem drugiego i tak jakos samo poszlo
mialysmy umyc wszystkie okna umylysmy 9 na 90 ... no dobra ale 10% jest co pogadam to moje co nie?na fajrant umowilysmy sie z nimi na molo mieli isc najpierw do baru, no to my pomykalysmy nad ta wode... potem z powrotem i tak w kolko, nie przyjechali... hmmm razem z Anka mialysmy ich ochote zabic... blagam niech ona jedzie w poniedzialek... ja nie chce sie tlumaczyc przed kierownikiem... az mam normalnie kurwiki w oczach ze strachu....
zeby przez caly dzienm sie opieprzac???

piątek, 20 lipca 2007

pora na szczerosc...

w gruncie rzeczy nikt tu o mnie nic nie wie...
chcialabym to czesciowo zmienic
mam na imie Ninona
jestem szalona pokrecona i w ogole inna....
ciekawe jak mozna zyc nie trzezwiejac?
moj kumpel to potrafi.... nie je a pije....
ja mam dziwnych znajomych.... hmmmm
moj przyjaciel mial depresje dwoch nastepnych non stop mowi o samobojstwie. czasami mam ich dosyc ale nie chce ich tracic... teraz w ogole nie utrzymuje kontaktu z nikim spoza pracy... ale to nie znaczy ze o was zapominam!
BUZIAKI dla Marty Ady Gośki Kaśki Olki Marty Aśki Moniki Bartka Piotrka Natalii Czarej Misiula
Yumi Alexa Dośki Marleny Jareczka i Kamila jesli jescze sa razem:D kocham was....:*:*:*:*:*:*:*:*:*:**:*:
a na sewrio probuje sie zakochac.....
:*.... czy cos z tego wyjdzie?

czwartek, 19 lipca 2007

no to już jesteśmy na "ty"

ja juz tam nie mogę...
j... zajebisty gosc ale czasami mnie wkurwia... dzis przykladowo byl cholernia zboczony... ale piekny M (zona 3-letnie dziecko) wcale nie lepszy.. uznal, ze mam bardzo ladny stanik... popaprance.... razem z J. ponad to cala przerwe spedzilam z chlopakami od kostki Sz... jakigo ja mam pecha.. jak nie podoba mi sie zonaty M. to podoba mi sie Sz z którym nie ma mozliwosci pogadac sam na sam..czlowiek nie moze sie urodzic wiekszym pechowcem
dzis wszyscy probowali namowic mnie na kompiel w zawelwie. ja bylam za szef nie za bardzo... a szefa trzeba sluchac! szef to swietosc...
chuj z taka swietoscia....
no to podsumowujac sajgonu dzis nie bylo czyli zyje!
Ciao

środa, 18 lipca 2007

mam chyba dosyc...

cholera.. jeszcze jeden taki dzien i zejde na zawal albo roztrojenie nerwowe... heh... tak mnie wkurzyla moja pieprzona mlodsza siora, że płakałam. pierwszy raz od wielu wielu dni płakałam. dopoki M. mi tego nie zabronil. humor poprwił mi dopiero Sz.... jednym swoim usmiechem.. mógłby sie tak wiecznie usmiechac... do tego akcja z chlopakami w autobusie... dlaczego zamiast Anki do pracy musiał przyjechać ten pieprzony bachor? mialam ochote ja rozszarpac.. autentycznie.... baardzo zla bylam jeszcze mi nie przeszło....i dopoki bede ja miala na widoku to taki zamiar bedzie kielkowal. hmmm

wtorek, 17 lipca 2007

mały dodatek....

mój tatusiek uznał, że nasz prezydent to urban naszych czasów... chciał to opublikować w necie? no to maXD

mmm... zaczyna mi sie podobac

kurczę, chodzenie po budowie pełnej facetów w samym bikini i krotkich spodenkach.. czujesz, że tam rządziszXD. problem przychodzi jak wpada szef...
co wymyslilismy dzis wracajac z roboty z A, A, T i G?
rozbierzemy się z A. no bikini, stringi i te sprawy... wszystkich mamy u nóg wszystko zrobione a dniówka leci oj leci... cala robota w miejscu az w koncu wpadam chudy i wszystkich zwalnia. chydy to gosc, który zwalnia ludzi, którzy przed fajrantem pala szlugi pod drzewem... znajac życie za kilka dni nie bedzie mu kto mial stawiac tych scian a o 4 rozbierac.. (tez odrebna historia..) jak sobie tak pomarzyć.... kurcze w czwartek koniec laby wraca kierownik. a jutro? jutro zemszcze sie na J, T i W ewentualnie M bo nie wiem ktory przyjedzie jutro... hehe az mi sie mordka cieszy... znow na przeprosiny beda stawiac pyszne czerwone pol slodkie wino... podpieprzyli mnie i A w sobote do kierownika za szlajanie sie z nimi po barach w czasie pracy... FUCK i znow wszystko idzie na mnie bo ja tam mam najwieksze chody jakby nie patrzec...
szkoda mi jeszcze M... przyjechal biedny do pracy tylko po to zeby zobaczyc dwie rzeczy moje rysunki obiecane i mnie w sukience... szok.. boze ja od kilku lat sukienki na oczy nie widzialam.. no ale kurcze pieczone nie patroszone... czego nie robi sie dla M?XD joke. dla M nic sie nie robi to M robi dla nas...
heh pomarzyc zawsze mozna...
powiedzmy...

poniedziałek, 16 lipca 2007

Cholera...

Nie dość, że wszyscy się na mnie uwzięli to jeszcze kolego, który nie jest kolegą jest o coś zazdrosny.... jak ja mam żyć w takich warunkach? mam się kłócić? mam krzyczeć?
przestaje mnie to wszystko po trochu obchodzić. no i jeszcze jedno jak ja mam znaleść kogoś bliskiego jak wszyscy pochodzą z innej planety niż ja? moja wina, że jestem sobą?
u[s... chyba jednak moja....