ja juz tam nie mogę...
j... zajebisty gosc ale czasami mnie wkurwia... dzis przykladowo byl cholernia zboczony... ale piekny M (zona 3-letnie dziecko) wcale nie lepszy.. uznal, ze mam bardzo ladny stanik... popaprance.... razem z J. ponad to cala przerwe spedzilam z chlopakami od kostki Sz... jakigo ja mam pecha.. jak nie podoba mi sie zonaty M. to podoba mi sie Sz z którym nie ma mozliwosci pogadac sam na sam..czlowiek nie moze sie urodzic wiekszym pechowcem
dzis wszyscy probowali namowic mnie na kompiel w zawelwie. ja bylam za szef nie za bardzo... a szefa trzeba sluchac! szef to swietosc...
chuj z taka swietoscia....
no to podsumowujac sajgonu dzis nie bylo czyli zyje!
Ciao
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz