Jeżeli miałabym pisać książki, to pewnie pisałabym je tak jak teraz…
Siedząc po cichu wczesną nocą i gapiąc się w zapełniający się powoli ekran monitora... Zawsze kręciło mnie pisanie czegokolwiek elektronicznie… Zwykłe notatki długopisem? Tak. Ale to zawsze zostaną tylko notatki. Nie mają w sobie nic magicznego… hmm… a może jednak mają?
Kiedyś nie istniało dla mnie pisanie inne niż ten niebieski tusz pokrywający kartkę bazgrołami… a teraz nie mogę się zmobilizować, żeby poprawić cos w starych pracach…
Kiedyś strasznie chciałam zostać pisarką. Tworzyć coś co potem będą czytać tysiące, jak nie miliony ludzi w Polsce, na świecie. Pisząc zawsze myślałam jak to będzie jak ja sama przeczytam ta książkę. Krzyknę: „Hej to jest świetne! Naprawdę ja to napisałam?” czy może raczej: ”Cholera.. co oni o mnie pomyślą?” teraz wiem, że to wszystko albo zostanie przeczytane przez kogoś w internecie i zapomniane, albo tylko zajmowało cenną przestrzeń dysku twardego na moim kompie.
Dziwnie tak… za ścianą mojego pokoju siedzą obcy ludzie. Wkradli się brutalnie w moją rzeczywistość i trochę ją popsuli, przekręcili na swój sposób…
Kręciło mnie kiedyś zdanie: „Chcę mieć swoją samotność tylko dla siebie.” Do tej pory nie pamiętam czy sama to wymyśliłam, czy gdzieś przeczytałam. Jeśli wiesz to napisz mi w komentarzach. Bo chociaż piszę to na w Wordzie to pewnie będzie i tak na moim dość rzadko odwiedzanym blogu…
piątek, 4 września 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)