niedziela, 23 maja 2010

och wolne, wakacje, ale cóż

A ja się biorę za czytanie, rysowanie, malowanie. Za wszystko byle tylko nie szukać pracy. Wiem, że powinnam, ale mnie jakoś nie ciągnie wcale, wolałabym jeszcze posapać do późna popatrzeć na wczesne słońce:)Posłuchać rano ptaków.
Tak tak, takie rzeczy mnie cieszą. Stałam się bardziej optymistką teraz. Aż dziw bierze, że cieszą mnie teraz takie głupoty w gruncie rzeczy. Takie prozaiczne zjawiska.
Sama dla siebie uważam, że to dobrze, o właśnie!

Uśmiech jest piękny, naprawdę piękny i bardzo potrzebny, by żyć. No i jakąś radość z tego życia czerpać.

czwartek, 13 maja 2010

Dziwne

Uśmiech gaśnie na ustach...Jakieś dziwne uczucia mną kierują. Tylko nie wiem do czego one zmierzają. Chyba zapomniałam jak się ze sobą rozmawia. Kiedyś to było takie proste... A teraz jak mam powiedzieć, że pragnę się trochę zmienić. Chcę wrócić do tego co było wcześniej, bo to było lepsze dla mojej psychiki. ?A psychikę niestety mam dziwną. Rzadko się uśmiecham. Nie mam ochoty, boli mnie życie. Tęsknie za czymś ważnym, ale nie potrafię określić czym to jest za czym tęsknię. Jakieś nieokazane pragnienia, ekscytacja.

wtorek, 11 maja 2010

zaszaleję optymizmem!

No Boże kochany (tak, tak, ateistka używa takich słów, bo to dla niej utarte powiedzonko) jak pięknie.
Leżę jeszcze w łóżku, jest po 7 i powinnam przygotowywać się do prezentacji z polskiego ale...
otwarte drzwi na balkon, śpiew ptaków, taki lekki wiatr, odgłosy dalekiej ulicy, to wszystko jest tak magiczne, że mam wrażenie, że znów jestem dzieckiem, taką samą radość sprawiają mi takie zwykłe błahe rzeczy jak poranne promienie słońca.
Dzięki temu czuję, że ten dzień będzie dobry. Lepszy niż wszystko co mogło się stać