No Boże kochany (tak, tak, ateistka używa takich słów, bo to dla niej utarte powiedzonko) jak pięknie.
Leżę jeszcze w łóżku, jest po 7 i powinnam przygotowywać się do prezentacji z polskiego ale...
otwarte drzwi na balkon, śpiew ptaków, taki lekki wiatr, odgłosy dalekiej ulicy, to wszystko jest tak magiczne, że mam wrażenie, że znów jestem dzieckiem, taką samą radość sprawiają mi takie zwykłe błahe rzeczy jak poranne promienie słońca.
Dzięki temu czuję, że ten dzień będzie dobry. Lepszy niż wszystko co mogło się stać
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz