M, T i J juz nie pracuja...
ostatni dzien dzis ich widzialam a potem? no chyba zostaje mi tylko czekac do nastepnego roku albo umowic sie z nimi u nas na piwo...
jestem teraz pijana... nie wiem co pisz... no dobra pijana juz nie jestem, zdazylam wytrzezwiec...
pojechalam do pracy o 3 rano obudzilam sygnalkiem Marcela... napisal, ze mnie kocha, znow. niech lepiej zajmie sie Sylwia, mnie juz on nie obchodzi nie chce sie nawet z nim spotykac. o 7 bylo piewsze piwo... bez sniadania na pusty zoladek, potem drugie, trzecie, czwarte kolo 10 przyjechali chlopaki od wykladziny nie chcialam z nimi pic vodki bo bierze mnie ona bardziej niz piwo a po tym juz bylam troche wprawiona a i tak poginalam na 10mwtrowym rusztowaniu myjac okna. kazali mi strzelic sobie lufe... hmmm nie dalam sie namowic. w takim razie T zrobil mi drina vodka z cola. potem drugiego i tak jakos samo poszlo
mialysmy umyc wszystkie okna umylysmy 9 na 90 ... no dobra ale 10% jest co pogadam to moje co nie?na fajrant umowilysmy sie z nimi na molo mieli isc najpierw do baru, no to my pomykalysmy nad ta wode... potem z powrotem i tak w kolko, nie przyjechali... hmmm razem z Anka mialysmy ich ochote zabic... blagam niech ona jedzie w poniedzialek... ja nie chce sie tlumaczyc przed kierownikiem... az mam normalnie kurwiki w oczach ze strachu....
zeby przez caly dzienm sie opieprzac???
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz